Tego się nie da ukryć - po kilku latach zabawy z aparatem, dziś mogę już z całą pewnością stwierdzić, że fotografia to moja pasja, wypływająca z głębi serca. Dzięki niej jestem kolekcjonerką uśmiechów, smutków, trosk i świeżości życia. Prywatnie jestem mamą czteroletniej Nadii i malutkiej Katii. Zapraszam wszystkich do oglądania świata moimi oczami.

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz:
mistychild79@gmail.com

poniedziałek, 26 grudnia 2011

hmmmmm ... święta...

Och, niech te święta nigdy się nie skończą! Tak błogo leniuchujemy: nie trzeba gotować, wstawać rano, spieszyć się i choć nie ma śniegu - też jest nastrojowo.
Dziś na termometrze 9 stopni - prawie wiosna.

















niedziela, 25 grudnia 2011

Nadal nastrojowo :)

Najprawdziwszy prezent to ten zapakowany w papier i przewiązany kokardą. Jako dziecko zawsze o takich marzyłam. Zapakowane dostawałam, owszem, ale kokardy były "kwiaciarskie", podkręcone nożyczkami. Marzenie pozostało, dlatego dziś staram się kupować wstążki w pasmanterii i starannie przewiązywać podarunki.
My nadal dajemy się ponieść świątecznemu nastrojowi.
Jutro drugi dzień świąt Bożego Narodzenia.
Życzę Wam błogiego lenistwa i rodzinnego ciepła.



Był !!!

Oczywiście, że przyszedł. Z wielkim hałasem, worem, brzuchem, brodą i prezentami.  Było wypatrywanie, wołanie przez okno, przysuwanie krzesła dla Mikołaja, który miał usiąść obok choinki i dźwiganie podarunku dla niego. W końcu przyszedł. prezentów miał caaały worek, wziął małą na kolana, wysłuchał wierszyka i piosenki. Potem rumieńce długo nie schodziły z małych policzków.


czwartek, 15 grudnia 2011

Białe święta?

Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami, jeszcze tylko przetrwać najgorętszy czas przygotowań, a potem... laba, odpoczynek i same przyjemności. My już czujemy magiczny klimat, tylko brakuje nam prawdziwej zimy. Za oknem zamiast biało jest szaro i zamiast śniegu - deszcz. No cóż, trudno, trzeba sobie jakoś radzić. W naszych czterech ścianach na życzenie małej Nadii spadł śnieg ! i to nie byle jaki, magiczny ! zaczarowany i mój elfik chciał udowodnić, ze jednak ulepi bałwana :)










wtorek, 6 grudnia 2011

W oczekiwaniu na Brodatego : )

U nas jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę :) tak też było z ciastkami dla Świętego Mikołaja. Zaplanowane już były dawno, no bo przecież kiedy przyjdzie Mikołaj i nie będzie ciastek i ciepłego mleczka to nie zostawi prezentów. Mała w wielkim pośpiechu i ogólnym rozgardiaszu wsypywała, mieszała składniki, lepiła ciasteczka i dekorowała. Myślałam,że rzuci całą pracę po kilku pierwszych ciastkach, ale nieeeee, wytrzymała do końca!! Bardzo zależało jej na prezentach i żeby Mikołaj nie zabrał jej rysunku, na którym narysowała swoje pragnienia. Naszemu pieczeniu towarzyszył aparat, a wszystko działo się w zainscenizowanej mini kuchni, a działo się sporo...







 












W nocy przyszedł ... wypił mleko, zjadł ciastka, nakruszył, zostawił prezenty pod poduszką, w bucie, przy talerzu z ciasteczkami, przed drzwiami ... i tyle tego było, że zapomniał o ostatnim prezencie, ale na szczęście wysłał go pocztą i przyszedł na czas. Rózgi na szczęście nie zostawił, a mało brakowało, bo nastroje ostatnio były różne, ale chyba był tak zajęty, że tego nie zauważył :) Teraz czas na drugi dłuuugiiii list z życzeniami bożonarodzeniowymi i tym razem na pewno zobaczymy brodatego Świętego Mikołaja  :)