Tego się nie da ukryć - po kilku latach zabawy z aparatem, dziś mogę już z całą pewnością stwierdzić, że fotografia to moja pasja, wypływająca z głębi serca. Dzięki niej jestem kolekcjonerką uśmiechów, smutków, trosk i świeżości życia. Prywatnie jestem mamą czteroletniej Nadii i malutkiej Katii. Zapraszam wszystkich do oglądania świata moimi oczami.

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz:
mistychild79@gmail.com

czwartek, 30 sierpnia 2012

W ramionach Dziadka.

Ach, wiem, że obiecałam dokończyć sesje urodzinową z Lizą, ale... nie mogłam się powstrzymać. Wybaczcie, pomyślałam o naszym urlopie, myślami zawędrowałam na Litwę, jak nam tam było dobrze... Katia pierwszy raz zobaczyła Dziadków - oczywiście zakochali się w naszym Pączku :) Nadia wróciła w stare kąty, w poszukiwaniu ulubionego pieska Pisiulka, którego gdzieś nie wiadomo gdzie, zgubiła w ubiegłym roku. Było gorąco, dzieci ciągle rozebrane, w wodzie, na powietrzu. Prawdziwe wakacje. Nie mogłam się oprzeć, by Katię wstawić do jakiejś skrzynki :)) to już chyba przyzwyczajenie.



























Kiedy ma się jednego Dziadka kocha się Go ze zdwojoną siłą. Nawet choćby nie robił nic szczególnego, po prostu był. Lubię patrzeć jak wnuczki wywołują lekki uśmiech na Jego ciągle zatroskanej twarzy. Kiedy starsza niczym mucha do lepa przykleja się do jego spodni, słucha czytanych bajek i patrzy na Dziadka, kiedy mama jest zła. A mała "mielecz puzata" jeszcze nie bardzo pojmuje, że to przytulanie bardzo wiele znaczy. A znaczy wielką miłość skrywaną w sercu.










...i w końcu siostrzana miłość. Na razie mogę powiedzieć, że ze strony starszej wygląda to tak: kocha, przytula, ściska, tęskni kiedy śpi, pilnuje przez chwilę i krzyczy czy może już odejść, podaje zabawki, przeszkadza przy usypianiu i karmieniu, znowu kocha, bawi się w lekarza i próbuje wcisnąć małej termometr pod pachę, kizia mizia i chce nosić takie same ubrania jak mała. Czsami tylko powie, ze chciałaby być taka mała jak jej siostra, bo sama tego nie pamięta. Myślę, że jak na czterolatkę jest dobrze.




                                                                            The End.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Liza - sesja urodzinowa.

To już 6 lat!!! poważny wiek :)
Odkąd pamiętam tą wszędobylską dziewczynkę, a znam ją od urodzenia, zawsze była pogodna, mądra oraz bardzo, bardzo ruchliwa i sprawna. Jako bobas wisiała na drążku, a jako trzylatka robiła akrobacje na tyczce. Niczego się nie boi, a jej placem zabaw jest hala sportowa. Nic dziwnego, wszak najlepiej z Tatą - trenerem. Lizunia, w dniu Twoich urodzin życzymy Ci spełnienia marzeń, abyś kiedyś pofrunęła ponad poprzeczką po medal.

Dziś, jeszcze cieplutka, zapowiedź naszej zwariowanej sesji. Zaczynamy całkiem zwyczajnie.



wtorek, 21 sierpnia 2012

W Lesie Tajemnic.

"Mamusiu zobacz jak ja umiem tańczyć. Tylko nie mów Tatusiowi, bo to jest sekret."
Takich małych sekrecików jest u nas ostatnio coraz więcej.Trudno je utrzymać w tajemnicy, są takie słodkie... Wstydzę się, ale przyznam, że Tatuś często się o nich dowiaduje, tak w sekrecie oczywiście.





























sobota, 18 sierpnia 2012

Niusza.

To było wyjątkowe spotkanie kuzynek. Widziały się pierwszy raz, pierwszy raz się ze sobą bawiły, pierwszy raz za sobą zatęskniły. Wyjątkowe, ponieważ uświadomiło mojemu dziecku, że musi w końcu zacząć mówić w języku rosyjskim, bo w przeciwnym razie nie przekaże tego, co chce powiedzieć Niuszy. Ze względu na pochodzenie taty, Nadia języka rosyjskiego słucha od urodzenia, wszystko rozumie, jednak nie ma odwagi,  mówić. Przy Niuszy powiedziała swoje pierwsze trzy pełne zdania, jestem z niej dumna. Ech, czego nie robi się dla przyjaźni...
Nasz zjazd rodzinny na Litwie zaowocował tymi fotografiami, nie mogłam się oprzeć, kiedy zobaczyłam co ta mała dziewczynka wyprawia ze swoimi nogami. Brawo Niusza!!!!