Tego się nie da ukryć - po kilku latach zabawy z aparatem, dziś mogę już z całą pewnością stwierdzić, że fotografia to moja pasja, wypływająca z głębi serca. Dzięki niej jestem kolekcjonerką uśmiechów, smutków, trosk i świeżości życia. Prywatnie jestem mamą czteroletniej Nadii i malutkiej Katii. Zapraszam wszystkich do oglądania świata moimi oczami.

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz:
mistychild79@gmail.com

czwartek, 14 lipca 2011

Oto my :)

Specjalnie dla ważnej dla mnie osoby D. :), która dopominała się żeby zobaczyć nas w komplecie. Zdjęcie wykonał Dawid Czajkowski. Pięknie dziękujemy za całą sesję :)


Letnie chwile.

Uwielbiam zboże. Falujące na wietrze, wygląda jak morze, którego mi brakuje. Choć Szczecin położony jest stosunkowo niedaleko od morza (ok. 100 km), to jednak na codzienne za daleko. Miasto, w którym się wychowałam, dzieli od plaży zaledwie 27 km. Jest różnica. Teraz rzadko wyjeżdżamy nad morze, ale za to upodobaliśmy sobie łąki, pola i wiejski krajobraz, który przyciąga nas jak magnez. Tak odpoczywamy, a każdy wyjazd poza miasto jest dla nas relaksem. Oto kilka kadrów Naduśki w zielonym jeszcze zbożu.





poniedziałek, 11 lipca 2011

Już prawie dorosła.

Dzisiaj Nadia przez cały dzień przepięknie wymawiała "sz", "ż", "cz" i nawet próbowała mówić "r". Widać, że mocno się starała, każdy wyraz wymawiała osobno i bardzo starannie. W końcu moje poprawianie dało jakieś rezultaty :) Pięknie córeczko. Jestem z ciebie dumna.

czwartek, 7 lipca 2011

W Szmaragdowej Krainie baśni.

To jedno z naszych ulubionych miejsc w Szczecinie, w Puszczy Bukowej - Jezioro Szmaragdowe, zielona kraina marzeń. Po wyczerpującym tygodniu pracy warto tam pojechać na spacer, z dala od kurzu, duchoty i miejskiego hałasu. Woda przejrzysta i ten kolor... cudny! Kąpiele niestety są zabronione, chociaż ostatnio wypatrzyliśmy jednego nielegalnego pływaka. Nadia oczywiście oburzona skomentowała głośno "Mamusiu, dlaczego ten pan jest na golasa i się kąpie? przecież tu nie można!" chyba usłyszał, bo uśmiechnął się pod nosem i dał nura pod wodę.








poniedziałek, 4 lipca 2011

Bańkowe motylki.

Pogoda nie dopisuje. Niby lipiec, a wieje, chmurzy się, pada i zamiast nad jeziorem, na plaży i trawce, spędzamy czas w domu, na podwórku, u nudzących się znajomych... Jedynie wczoraj udało nam się pospacerować wśród pól, natura nas przyciągnęła i zakończyło się jak zwykle robieniem zdjęć. Nadia w zakupione ostatnio siatki chciała łapać motyle, ale niestety tych prawdziwych, pięknych cytrynków było jak na lekarstwo. Na szczęście dziecięca wyobraźnia zamieniła motyle w bańkowe skarby, które do łapania nadawały się świetnie.