Tego się nie da ukryć - po kilku latach zabawy z aparatem, dziś mogę już z całą pewnością stwierdzić, że fotografia to moja pasja, wypływająca z głębi serca. Dzięki niej jestem kolekcjonerką uśmiechów, smutków, trosk i świeżości życia. Prywatnie jestem mamą czteroletniej Nadii i malutkiej Katii. Zapraszam wszystkich do oglądania świata moimi oczami.

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz:
mistychild79@gmail.com

środa, 13 kwietnia 2011

Animalsik w zoo.

Tak, to jedno z miejsc, w którym moglibyśmy spędzić cały dzień. Uwielbiamy czworonożne biegające i latające dwunożne. Ryby trochę mniej, ale tylko dlatego, że nie reagują na imię :) Na szczęście Nadia nie boi się żadnych zwierząt, nie zabrakło więc drapanek i przytulanek. Kozy zawładnęły jej serduszko. Paczki ze sprasowaną trawą znikały jedna po drugiej!!! Smakołyki  od małej dostały sarenki, muflony, osiołki i małpki, tylko największej sarny z ogromnym nosem nie chciała karmić z rączki - za bardzo się śliniła. Tatusiowi to nie przeszkadzało :)












3 komentarze:

  1. Nie ma jak Zoo :) Dla malych i duzych ( no dla nas oczywiscie) dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta malutka kózka jest przeurocza:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nadia się z nią zaprzyjaźniła, mówiła, że to jej koleżanka :) nic dziwnego, że kózce się podobało - mała drapała ją po grzbiecie :)

    OdpowiedzUsuń