Tego się nie da ukryć - po kilku latach zabawy z aparatem, dziś mogę już z całą pewnością stwierdzić, że fotografia to moja pasja, wypływająca z głębi serca. Dzięki niej jestem kolekcjonerką uśmiechów, smutków, trosk i świeżości życia. Prywatnie jestem mamą czteroletniej Nadii i malutkiej Katii. Zapraszam wszystkich do oglądania świata moimi oczami.

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz:
mistychild79@gmail.com

środa, 17 sierpnia 2011

Rodzinna Litwa.

To już nasza tradycja. Jak co roku wyruszyliśmy w piętnastogodzinną podróż (niezły wynik, naprawdę, bywało i 19 godzin jazdy). Ponad 900 km, załadowany samochód, pies na przednim siedzeniu, z tyłu bar i ja w roli barmanki: kawa, soczek, energetyk, kanapki, paluszki, ciasteczka, ogórki, woda dla psa... już po dwóch godzinach miałam dosyć, a czekało mnie jeszcze paręnaście :) opłacało się jednak wytrzymać, bo w końcu dojechaliśmy do naszej wolności... babcia i dziadek wniebowzięci, my zmęczeni ale zadowoleni.
Tym razem mała nie była u dziadków rok. Pierwszy dzień wakacji rozpoczęła od ostrożnego rozpoznania terenu.





Szybko przypomniała sobie stare miejsca zabaw, jej mina zapowiadała albo kłopoty albo tajemnicze plany...


...i zaczęło się... tak wygląda miejskie dziecko wywiezione na prowincję. Samo szczęście :)







cdn.







4 komentarze:

  1. Piekne to wasze miejsce wolnosci :)
    Piekne fotki!!!!!!buzka

    D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziecko wywiezione z miasta na prowincje...rewelacja!A ta minka...wiadomo już co planowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. tak, czuła się tam jak ryba w wodzie :)

    OdpowiedzUsuń