Tego się nie da ukryć - po kilku latach zabawy z aparatem, dziś mogę już z całą pewnością stwierdzić, że fotografia to moja pasja, wypływająca z głębi serca. Dzięki niej jestem kolekcjonerką uśmiechów, smutków, trosk i świeżości życia. Prywatnie jestem mamą czteroletniej Nadii i malutkiej Katii. Zapraszam wszystkich do oglądania świata moimi oczami.

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz:
mistychild79@gmail.com

poniedziałek, 26 września 2011

Leśne skrzaty.

Chcieliśmy poczuć się już w pełni jesiennie i wybraliśmy się wczoraj do lasu. W poszukiwaniu kasztanów objechaliśmy najpierw lasy poza granicą Szczecina przy niemieckiej granicy, ale tam... nic, ani jednego kasztana. W końcu trafiliśmy do naszego miastowego Lasku Arkońskiego. I tu bingo!!! kasztanów w brud, aura jesienna w pełni, szeleszczące liście pod stopami, spadające na głowę żołędzie i muchomory trujaki. Odpoczęliśmy od miejskiego gwaru, dotleniliśmy się, nazbieraliśmy pół kosza kasztanów: bliźniaki, trojaczki i dzidziusie. Ciekawe co z nich powstanie...

Złapaliśmy też piękne światełko.





4 komentarze:

  1. Te promienie słońca - niesamowite! Zazdroszczę :-). A Tessa jaka modelka!

    OdpowiedzUsuń
  2. EEE no bo u mnie nie bylas tyle kasztanow ho ho :) Nawet orzechy pod domem mam :)
    Piekne promyki , no cudo. A ten koszyk to piluj bo Ci ukradne jak bedzie gdzies na widoku :)
    kasztan prawde Ci powie .... hihi
    Noo i wreszcie jest Tessa :)
    pa zgrabniulo :*

    D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie Wam dziękuję, ze słońcem to był fart.

    OdpowiedzUsuń
  4. D ten koszyk nabyłam w de. Twoje strony :)

    OdpowiedzUsuń