Nadia takiej okazji nie przepuści, kiedy tylko może wskakuje w sam środek kałuży i chluuuup! jakie to szczęście!!! Dziś też spadł deszcz, a raczej krótka ulewa, jednak na chlapanie się w kałużach było za zimno.
Po oberwaniu chmury - niespodzianka! pojawiła się najprawdziwsza na świecie tęcza. Była cudowna, szeroka, kolorowa. Mała widziała ją po raz pierwszy. Niestety tylko zza szyby, wyskoczyłyśmy właśnie z kąpieli, kiedy tata wołał: "Nadzieńka, smatri raduga, raduga!!!"
Jakie pianinko dla dziecka wybrać?
1 tydzień temu
Wasza tęcza jakaś taka intensywniejsza :-), dobrze, że zdążyłyśmy uciec przed tym oberwaniem chmury.
OdpowiedzUsuńA mi bardziej od tej tęczy podobają się kaloszki i pluskanie :)
OdpowiedzUsuń