Tego się nie da ukryć - po kilku latach zabawy z aparatem, dziś mogę już z całą pewnością stwierdzić, że fotografia to moja pasja, wypływająca z głębi serca. Dzięki niej jestem kolekcjonerką uśmiechów, smutków, trosk i świeżości życia. Prywatnie jestem mamą czteroletniej Nadii i malutkiej Katii. Zapraszam wszystkich do oglądania świata moimi oczami.

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz:
mistychild79@gmail.com

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Radość z deszczu.

Nadia takiej okazji nie przepuści, kiedy tylko może wskakuje w sam środek kałuży i chluuuup! jakie to szczęście!!! Dziś też spadł deszcz, a raczej krótka ulewa, jednak na chlapanie się w kałużach było za zimno.







Po oberwaniu chmury - niespodzianka! pojawiła się najprawdziwsza na świecie tęcza. Była cudowna, szeroka, kolorowa. Mała widziała ją po raz pierwszy. Niestety tylko zza szyby, wyskoczyłyśmy właśnie z kąpieli, kiedy tata wołał: "Nadzieńka, smatri raduga, raduga!!!"



2 komentarze:

  1. Wasza tęcza jakaś taka intensywniejsza :-), dobrze, że zdążyłyśmy uciec przed tym oberwaniem chmury.

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi bardziej od tej tęczy podobają się kaloszki i pluskanie :)

    OdpowiedzUsuń