Tego się nie da ukryć - po kilku latach zabawy z aparatem, dziś mogę już z całą pewnością stwierdzić, że fotografia to moja pasja, wypływająca z głębi serca. Dzięki niej jestem kolekcjonerką uśmiechów, smutków, trosk i świeżości życia. Prywatnie jestem mamą czteroletniej Nadii i malutkiej Katii. Zapraszam wszystkich do oglądania świata moimi oczami.

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz:
mistychild79@gmail.com

piątek, 7 października 2011

Czarujący październik.

Nie pamiętam tak ciepłego października. To dziwne co dzieje się z pogodą, ale nam jak najbardziej odpowiada. Z przyjemnością wspominam nasz ostatni weekend. Sobotnia wycieczka do muffiniarni, duchota w tramwaju, bo oczywiście poubierałyśmy się za grubo i niedziela na plaży . . . ech . . . było cudownie. Nie spodziewałam się takiej temperatury tuż nad morską wodą, bo zazwyczaj wieje, a tu . . . niespodzianka. Sekret w tym, że pojechałyśmy z dobrą pogodynką - Mariolą, która zawsze czuje nosem jak będzie.

Pierwsza na plaży była Nuta, wpadła od razu do wody, potem Nadia zachowawczo w kaloszach, bo oczywiście ja - nadgorliwa matka stwierdziłam, że się przeziębi.




Jednak to nie trwało długo, bo nagle wszyscy poczuli się rozbisurmanieni i zaczęło się . . .






Było nieśmiałe gili-gili . . .







A potem . . . Woda, piasek, zapach morskiej fali, słońce, być może ostatni raz w tym roku . . . Udzieliło nam się i odbiła nam lekka palma :)







Na koniec złapałyśmy światełko - na pamiątkę, żebyśmy mogli oglądać je zimą, chociaż na zdjęciach.







The End.

2 komentarze:

  1. A ja byłam przekonana, że to Tessa na dwóch pierwszych zdjęciach! ;-). I widać na zdjęciach to co najbardziej lubię jesienią nad morzem - puste plaże :-).

    OdpowiedzUsuń
  2. to Nutka, jej kuzynka :) przezabawna i z charakterem.

    OdpowiedzUsuń