Tego się nie da ukryć - po kilku latach zabawy z aparatem, dziś mogę już z całą pewnością stwierdzić, że fotografia to moja pasja, wypływająca z głębi serca. Dzięki niej jestem kolekcjonerką uśmiechów, smutków, trosk i świeżości życia. Prywatnie jestem mamą czteroletniej Nadii i malutkiej Katii. Zapraszam wszystkich do oglądania świata moimi oczami.

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz:
mistychild79@gmail.com

wtorek, 11 października 2011

Znalazłyśmy rosnące przy drodze drzewa orzecha laskowego. Ile było radości. Najpierw były zwiady, zebrałyśmy kilka i sprawdziłyśmy czy są pełne. Rozłupałam obcasem jak za dawnych czasów, kiedy obcasów jeszcze nie nosiłam i robiło się to butem. Pełne. Pyszne. nazbierałyśmy pół torby. Uwielbiamy orzechy, każde z nas ma swoje typy: mała lubi laskowe i pistacje, Tata zdecydowanie pistacje (to już na pewno uzależnienie), a ja orzechy włoskie, ale te niedojrzałe, młode, bo kojarzą mi się z dzieciństwem. U babci w ogrodzie rósł wielki orzech włoski, zbieraliśmy orzechy do płóciennych worków i suszyliśmy przy piecu kaflowym.  Najlepsze są takie, które można rozłupać ręką, a w środku są jeszcze białe. Słodkie i pachnące. Mniam...

Dziś zrobimy je z karmelem, albo dodamy do kakao z bitą śmietaną. W sam raz na rozgrzewkę :)











2 komentarze:

  1. U mnie pod domem rosna orzechy ale jakas taka inna odmiana :) oczywiscie nazbieralam cale wory :D leza grzecznie juz w woreczkach. A swierze wloskie i laskowe uwielbiam, pisacje tez, zreszta chyba wszystko lubie :D
    Slodka torebunia :)Milka jakim obiektywem strzelasz fotki?
    buzka
    D

    OdpowiedzUsuń